Wokół dyrektywy pt. „Bank Recovery and Resolution Directive” (BRRD) panuje dość duże zamieszanie, bowiem mówi ona o wprowadzeniu możliwości okradania obywatela z jego depozytu bankowego. Decyzja o wprowadzeniu tzw. mechanizmu bail-in odnosi się do wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej i jest odpowiedzią na kryzys finansowy z 2008 r., a pomysł oparty jest na rozwiązaniach zastosowanych w 2013 r. na Cyprze. Dlaczego budzi on tak wiele kontrowersji?

Na wstępie trzeba zauważyć, że dyrektywa prowadzi do centralizacji i ujednolicenia systemu bankowego państw unijnych. Może to doprowadzić do pogorszenia się sytuacji Polski, która dużo lepiej radziła sobie z kryzysem w porównaniu do krajów zachodnich. Ponadto niewprowadzenie zarządzeń łączy się z przedłożeniem sprawy do Trybunału Sprawiedliwości, a co za tym idzie – kar pieniężnych.

Kolejnym aspektem jest sposób działania dyrektywy. W przypadku spadku wskaźnika wypłacalności poniżej ustalonego bezpiecznego progu bank musi stworzyć program naprawczy. Następnym krokiem, jeśli plan ratujący nie przynosi skutku, jest restrukturyzacja. Bank jest dzielony na części, a jego aktywa mogą zostać przejęte przez inne instytucje bankowe lub rządowe. Najistotniejszą częścią dla klientów placówki, która mimo poprzednich prób nie radzi sobie z odbudową stabilnej sytuacji, jest możliwość przejęcia części depozytów których wartość przekracza 100 tys. euro.

Sprawę trudno rozstrzygnąć. Z jednej strony osoby, których rachunki oszczędnościowe nie przekraczają 100 tys. euro nie mają się czym martwić, ponieważ ich dobytek nie może zostać użyty do łatania dziury finansowej banku, jednak z drugiej, do wyciągania z upadłości wykorzystane mogą zostać fundusze jednostek przekraczających ten próg. Prowadzi to do pewnej niesprawiedliwości, ale odciąża rządy państw od płacenia pieniędzmi podatników. Zwłaszcza, że najpierw odpowiedzialność przechodzi na akcjonariuszy.

Trzeba zastanowić się również nad tym, jaka placówka będzie najodpowiedniejsza do trzymania w nim swoich oszczędności. Zagraniczne banki, a jest ich sporo w Polsce, mogą użyć polskich oddziałów do ratowania siebie. Poniżej przedstawiamy tabelkę z największymi instytucjami działającymi w Polsce oraz kraj pochodzenia:

 Bank Kraj pochodzenia
 PKO BP Polska
 Bank Pekao Włochy
 Bank Zachodni WBK Hiszpania
 mBank Niemcy
 ING Bank Śląski Holandia
 Getin Noble Bank Polska
 Bank Millenium Portugalia
 Raiffeisen Bank Polska Austria
 Bank Gospodarki Żywnościowej Holandia
 Alior Bank Luksemburg

Wyobraźmy sobie sytuację, że pewnego dnia brakuje nam pieniędzy ponieważ nimi źle zarządzaliśmy. Szukając rozwiązań wpadniemy na pomysł, że nasz sąsiad (który aktualnie wyjechał na wakacje) ma w sejfie 10 000 pln. Podejmując działanie włamiemy się i weźmiemy z jego oszczędności 1000 zł ponieważ nam brakło, a jego przecież stać. W takim przypadku możemy liczyć na mało przyjemne konsekwencje...

Na dyrektywy nie mamy raczej bezpośredniego wpływu, ale możemy mądrze zabezpieczać i dywersyfikować swój ciężko wypracowany majątek.

Zobacz także:

Inwestowanie czy oszczędzanie?

Inwestowanie od oszczędzania różni się przede wszystkim tym, iż zamiast zbierać i odkładać zarobione pieniądze, „wydajemy” je na poczet czegoś co mamy nadzieje zwiększy nasze zasoby finansowe. To wie każdy uczeń, jednak czego nie uczą nas w szkole?

Ubezpieczenie dla biegaczy

Do napisania tekstu skłoniło mnie pewne spotkanie podczas treningu. Poznałem biegacza, z którym po dłuższej wymianie zdań zeszliśmy na temat pracy i tego czym się zajmujemy. Wtedy mój rozmówca zadał mi pytanie: “Mariusz, jako doradca powiedz mi, czy dla biegaczy jest jakieś ubezpieczenie?”.

Niebezpieczne inwestowanie na FOREX – nowy sposób wyciągania pieniędzy od inwestorów.

Na rynku pojawiła się nowa metoda wyciągania pieniędzy od osób chcących inwestować na FOREX. Należy podkreślić, że te działania mają na celu jak najszybsze spowodowanie strat u klientów. Kto na tym zarabia i jak przebiega cały proces?